Zdrowie niepubliczne

W polskiej kulturze politycznej ujawnianie stanu zdrowia sprawujących funkcje publiczne polityków nie jest powszechnie przyjęte. Także dlatego nie uwierzyłem Michałowi Kamińskiemu, gdy mówił wczoraj, że prezydent Kaczyński przebywał w Szpitalu MON na Szaserów rutynowo.

Lech Kaczyński trafił na Szaserów 7 listopada. Według oficjalnych źródeł, poprzednim razem prezydent przebywał w szpitalu 3 września – za portalem interia.pl:

Jak poinformował na konferencji prasowej rzecznik prasowy Wojskowego Instytutu Medycznego i jednocześnie lekarz prezydenta dr Wojciech Lubiński, Lech Kaczyński miał w nocy wysoką, sięgającą 38 stopni, gorączkę. Dodał, że gorączce towarzyszyły wymioty, odwodnienie i ogólne osłabienie. Rano gorączka dochodziła do 39 stopni.
Dr Lubiński zaznaczył, że zespół lekarzy opiekujących się głową państwa uważał, że prezydent powinien zgłosić się do szpitala na badania, przede wszystkim z powodu osłabienia, które wymagało dalszej diagnostyki i wykluczenia choroby sercowo-naczyniowej.
Zaznaczył, że choroba ta została wykluczona, a przyczyną osłabienia i gorączki była ostra infekcja wirusowa. Jak wyjaśnił szef Instytutu płk. dr Grzegorz Gielerak, było to, zakażenie paragrypowe.

Kłopoty zdrowotne głowy państwa doprowadziły nawet do pamiętnego drobnego incydentu międzynarodowego. W lipcu 2006 r. strona polska odwołała planowany szczyt w Weimarze, argumentując, że dyspepsja układu pokarmowego uniemożliwia prezydentowi podróż. Co znamienne, Lech Kaczyński proponował wówczas, aby zastąpił go wówczas Kazimierz Marcinkiewicz. Szeroko i ironicznie komentowano w mediach decyzję Pałacu Namiestnikowskiego, sugerując, że dolegliwości głowy państwa to choroba dyplomatyczna, wywołana tzw. “aferą kartoflaną” wokół publikacji w FAZ. Niesłychaną furorę zrobił też rzeczownik “dyspepsja”, który wszedł wręcz do języka potocznego jako synonim choroby dyplomatycznej.

Po 21 października br. prezydent zniknął i nie pojawiał się publicznie przez 10 dni. Automatycznie narzucał się wniosek, że Lech Kaczyński był w szoku po ogłoszeniu wyniku wyborczego. Sądzę, że po części była to prawda, ale powodem, dla którego nie ukazywał się publicznie, nie były fochy, a stan zdrowia.

W lipcu 2006 r. “Super Express” wyszperał zaświadczenie lekarskie z końca lat 70., dowodzące, że Lech Kaczyński cierpi na chorobę wieńcową. Nie zwykłem polegać na SE, zaświadczenia lekarskie z lat 70. mają inną wagę, niż obecnie (zwłaszcza w kontekście warunków prowadzonej wówczas działalności politycznej), a ponadto obecny prezydent był wówczas młodym człowiekiem (urodził się 18.06.1949 r.). Niemniej jednak, wiele wskazuje, że Lech Kaczyński obecnie problemy z sercem ma.

Lech Kaczyński podczas I posiedzenia Sejmu VI kadencji

Wiele osób – włącznie z moją żoną – irytuje charakterystyczna dykcja prezydenta. Ja uważam, że krótki, ciężki oddech Lecha Kaczyńskiego jest typowym objawem choroby wieńcowej. Prezydent jest mało aktywny, rzadko pokazuje się publicznie, unika mediów, gdy tylko jest to możliwe. W trakcie kampanii wyborczej w 2005 r. odmówił poddania się badaniom lekarskim.
Ponadto, proszę zwrócić uwagę na język ciała prezydenta w trakcie jego publicznych wystąpień – zwłaszcza, gdy widoczne są jego dłonie. Lech Kaczyński nie ufa swojemu ciału i ma problemy z opanowaniem mimiki. To wyłącznie moje przypuszczenie, ale stąd tylko krok do stwierdzenia, że prezydent ma początki choroby Parkinsona.

Osobiście nie zgadzam się z Lechem Kaczyńskim w bardzo wielu kluczowych sprawach, jednak z ogólnoludzkiego punktu jest mi go żal. Prezydent jest typem belfra starej daty, wyzbytego z poczucia humoru, który nie lubi publicznych wystąpień, a w dodatku niezwykle personalnie odbiera krytykę – to, że ma cienką skórę, jest widoczne w jego kontaktach z mediami. Jego nieszczęściem jest brat, ustępujący premier, który wyraźnie dominuje w tym bliźniaczym układzie. Jarosław jest człowiekiem piekielnie ambitnym, a przy tym pełnym gniewu i kompleksów – w jego koncepcji IV Rzeczypospolitej zaufany człowiek na Krakowskim Przedmieściu był absolutnie kluczowy; a premier ufa do końca tylko bratu. Lech Kaczyński dał się przekonać do sprawowania funkcji prezydenta, która jest całkowicie obca dla jego charakteru – to powoduje permanentny stres, w jakim nieustannie funkcjonuje. Jestem przekonany, że także w codziennych decyzjach politycznych prezydent wielokrotnie nie zgadzał się z bardziej radykalnym premierem, ale ten ostatni niemal zawsze potrafił przekonać go do swoich argumentów. Lech ulegał Jarosławowi, działał według jego koncepcji, lecz z wewnętrznym przekonaniem, że robi coś nie do końca właściwego.

Biorąc pod uwagę domniemaną chorobę wieńcową, to pogarsza jego stan każdego dnia. Prezydent nadal jest w stanie wykonywać swoje obowiązki, ale w 2010 r. będzie wrakiem człowieka – funkcja go zniszczy. To dlatego Zbigniew Ziobro przygotowuje się do startu w kolejnych wyborach prezydenckich jako młodsza kopia Lecha Kaczyńskiego. Ziobro podąża drogą mentora od funkcji ministra sprawiedliwości, jaką Kaczyński sprawował w rządzie Jerzego Buzka, i gra dokładnie taką samą rolę – bezkompromisowego szeryfa. Ale Ziobro jest młodym, przerażająco ambitnym człowiekiem, tymczasem prezydent jest schorowanym sześćdziesięciolatkiem, który od kilku lat żyje jako ktoś inny. Cały wizerunek Lecha Kaczyńskiego oparty jest na wizji silnego, niezłomnego człowieka prawicy. Problem w tym, że nie jest to wizja prawdziwa. Tymczasem Kancelaria Prezydenta w celu ukrycia – kolidujących z wizerunkiem Lecha Kaczyńskiego – jego kłopotów zdrowotnych była skłonna narazić urząd państwowy na drwiny mediów, jak w przypadku “afery kartoflanej”. Czy to jest zdrowy fizycznie człowiek?

Lech Kaczyński Lech Kaczyński

Demokracja ma długą tradycję ukrywania stanu zdrowia osób sprawujących funkcje publiczne – przytoczę tylko Kennedy’ego, Reagana czy Mitteranda. W Polsce także nikt nie mówił o problemach zdrowotnych śp Franciszki Cegielskiej i Jacka Żochowskiego – choć byli to przecież ministrowie zdrowia! Tabu złamał Zbigniew Religa, przyznając się do nowotworu. Chciałbym, abyśmy nie byli skazani na spekulacje o stanie zdrowia osób na stanowiskach publicznych. Prezydent jest osobą publiczną – w 2005 r. zrezygnował ze znacznej części swojej prywatności. Także jego zdrowie jest odtąd przedmiotem zainteresowania publicznego.

Explore posts in the same categories: Prezydent

Tags: , , , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

Comment: