Adwokat nie może być ministrem sprawiedliwości…
…Tyle przynajmniej wynika z wypowiedzi interpretatorów stanowiska Pałacu Namiestnikowskiego. Przykładowo, dzisiaj rano niezmiernie spodobała mi się wypowiedź redaktora Magierowskiego, który celnie, a chyba przypadkiem, przedstawił wykładnię rozumowania Lecha Kaczyńskiego.
Michał Kamiński przedstawiając zastrzeżenia Prezydenta RP w stosunku do kandydata na ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska powiedział 9 listopada:
Stanowiska ministra sprawiedliwości nie powinien obejmować człowiek, który jako adwokat broni pana Stokłosy czy pisze opinie dla pana Ryszarda Krauze.
Krótko mówiąc, najlepiej nie podejmować zawodu adwokata, bowiem z natury rzeczy pracuje on z ludźmi mającymi kłopoty z wymiarem sprawiedliwości, co ktoś pokroju Lecha Kaczyńskiego może uznać za czynnik dyskwalifikujący w ubieganiu się o stanowisko. Lepiej wybrać zawód prokuratora, to zawsze bezpieczniejsze. Wystarczy spojrzeć na kariery Zbigniew Wassermanna czy Andrzeja Kryże. Należy też uważać, dla kogo pisze się opinie, bo jeśli - nie daj Boże - zamawiający w przyszłości popadnie w konflikt z kimś pokroju Lecha Kaczyńskiego, efekt może być podobny, jak w przypadku obrony oskarżonych.
Wiele wniosła w moją świadomość sprawy dzisiejsza wypowiedź zastępcy redaktora naczelnego Rzeczypospolitej, Marka Magierowskiego, w radiu TOK FM. Pan redaktor był łaskaw powiedzieć, że absolutnie “nie czyni zarzutów Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu z tego, że bronił Henryka Stokłosy (…) Ale nie każdy adwokat musi być ministrem sprawiedliwości.” Logika tej wypowiedzi wybija z rąk wszelkie argumenty. No jasne, że nie musi być ministrem. Ktoś go zmusza? Nie. No to nie musi. Proste przekształcenie powyższej wypowiedzi na gruncie logiki prowadzi do stwierdzenia, że istnieją adwokaci, którzy nie powinni być ministrami sprawiedliwości. Na przykład ci, którzy bronili Stokłosy albo pisali ekspertyzy dla Ryszarda Krauzego, zwłaszcza, jeśli wnioski z tych ekspertyz były sprzeczne z sugestiami Zbigniewa Ziobry.
Bo przecież o to chodzi, prawda, Panie Prezydencie? Prof. Zbigniew Ćwiąkalski krytykował koncepcje Pana protegowanego. Powinien wiedzieć, że nie należy tego robić, bo krytykując Ziobrę, krytykuje założenia IV RP. A krytykując IV RP, krytykuje całą platformę ideologiczną Prawa i Sprawiedliwości, a więc pośrednio Lecha Kaczyńskiego.
Dodam, że 12 listopada Zbigniew Ćwiąkalski postawił kropkę nad “i” i zrezygnował z obrony Henryka Stokłosy.
Profil Zbigniewa Ćwiąkalskiego
Nie będę komentował zastrzeżeń Pałacu Namiestnikowskiego wobec kandydata na ministra spraw zagranicznych. Zrobił to Azrael w tekście pt.
“Skandal z Radosławem Sikorskim”.
W pełni zgadzam się z tym komentarzem.
Tags: Kaczyński, minister sprawiedliwości, nominacja, Prezydent, rząd, Ziobro, Ćwiąkalski
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
listopad 14, 2007 at 7:59 przed południem
Zabójcza logika.
Prokuratorem Generalnym może być człowiek wplątany w skandal na szczytach władzy - Ziobro był przecież źródłem informacji dla Kaczmarka o akcji CBA.