“Nie przesadzajmy z Davos”
Dzisiaj w szwajcarskim kurorcie Davos rozpoczęło się Światowe Forum Ekonomiczne, najważniejszy międzynarodowy szczyt gospodarczy globu. Po raz wtóry polskiej delegacji tam nie będzie, co może podobać się antyglobalistom, ale już niekoniecznie wyborcom obecnej ekipy.
Regularnie do Davos jeździł Aleksander Kwaśniewski. Wielokrotnie spotykał się przy tej okazji z zarzutami nieracjonalnego dysponowania środkami publicznymi. Być może nie bez powodu: głowie państwa towarzyszyli współpracownicy, a Prezydent miał zwyczaj przedłużania pobytu w opłacanym z budżetu apartamencie o kilka dni, które spędzał na nartach i odpoczynku, niekiedy w towarzystwie innych odpoczywających wpływowych ludzi. Niemniej jednak Kwaśniewski czuł się w Davos jak ryba w wodzie. Na bankietach i sesjach dyskusyjnych brylował, nawiązywał towarzyskie kontakty z szefami rządów i głowami państwa, zachęcał przy whisky szefów międzynarodowych korporacji do inwestowania w Polsce. Tworzył wizerunki naszego kraju jako, wedle klasyfikacji nauk politycznych, średniej wielkości państwa o regionalnych aspiracjach. Doprowadził do tego, ze był konsultowany jako dyskretny autorytet w sprawach Europy Środkowo-Wschodniej.
Aleksander Kwaśniewski po raz ostatni zagościł ze swoją świtą w Davos w 2005 r. Rok później reprezentował Polskę w Szwajcarii Kazimierz Marcinkiewicz, któremu nie można odmówić chęci prowadzenia konwencjonalnej dyplomacji, także w wymiarze kuluarowym - były premier starał się nawiązać ze swoimi odpowiednikami za granicą dobre relacje. 2007 był rokiem przełomowym - dla braci Kaczyńskich udział w Światowym Forum Ekonomicznym nie był w żadnym razie priorytetem, toteż brak polskiej delegacji nikogo nie zdziwił. Może to zresztą dobrze, że ani prezydent ani ówczesny premier nie pofatygowali się do Szwajcarii.
Jednak informacja, że w 2008 r. ani premier, ani wicepremier do spraw gospodarczych, ani nawet bywały w świecie minister finansów nie pojadą do Davos wzięła mnie z zaskoczenia. Zgoda, Polska nie byłaby tam najważniejszym z omawianych regionów - na podstawie agendy spotkania można wywnioskować, że będzie ono poświęcone rozwojowi Chin i Indii, ale także i problemowi niezależności energetycznej oraz energetyce odnawialnej, podobno istotnym aspektom interesu narodowego. Dzisiaj rano w Radiu Tok FM Radosław Sikorski podsumował pytanie o udział przedstawicieli rządu w szczycie tak: “Nie przesadzajmy z tym Davos, to jest prywatna fundacja.”
Otóż to prawda, World Economic Forum jest istotnie prywatną fundacją, która na organizacji szczytów zarabia (to organizacja non-profit, ale wszyscy wiemy, jak dobrze można żyć z takiej organizacji) - wzorowaną na WEF formułę przyjął zresztą Instytut Studiów Wschodnich, organizator dorocznej imprezy w Krynicy. Niezależnie od oceny organizatora, udało mu się stworzyć uznawaną międzynarodowo platformę spotkań dla najważniejszych osób kształtujących współcześnie świat. W tym roku moderatorami szczytu będą m.in. Tony Blair, skromny doradca JPMorgan Chase (ale i premier Wielkiej Brytanii w latach 1997-2007 oraz poważny kandydat na stanowisko Prezydenta Unii Europejskiej, o ile Traktat Reformujący wejdzie w życie) i Henry Kissinger, prowadzący własną firmę doradczą (ale i Sekretarz Stanu w nielubianej administracji Nixona, wpływowy doradca ds. zagranicznych wszystkich republikańskich prezydentów USA od Nixona po Busha Jr.).
Można marginalizować rolę Davos jako miejsca podejmowania decyzji, ale powinno się jednak umniejszać funkcji forum jako rozsadnika idei, koncepcji i inicjatyw międzynarodowych, a zarazem ważnej lokalizacji, gdzie ludzie z różnych światów mają okazję się spotkać i otwarcie porozmawiać. Tego typu kuluarowe dyskusje bardzo często okazują się bardziej owocne - bo też nie obciążone taką presją - niż spotkania oficjalne. W szczególności dla nowego, niedawno ukonstytuowanego rządu, wydaje się ważne zaprezentować czołowych jego przedstawicieli na forum międzynarodowym - a warto to zrobić, bowiem osoby odpowiedzialne za politykę gospodarczą Polski mają obecnie całkiem interesujące życiorysy. Nie spodziewałem się nawet obecności w Davos Lecha Kaczyńskiego, natomiast ręce mi opadły, gdy usłyszałem, że ze względu na inne pilne zadania premier także premier nie znajdzie na Forum czasu. Dobra okazja, aby zamanifestować swoje stanowisko w kluczowych dla świata sprawach, a także aby zainteresować potencjalnych inwestorów zaangażowaniem w Polsce - kolokwialnie mówiąc - poszła się paść. Wydaje mi się, że bezpośrednią przyczyną zaistniałej sytuacji jest błąd urzędników, którzy w przejściowym okresie formowania się rządu przysnęli i nie zgłosili swoich pryncypałów do udziału w Forum. Niemniej jednak, pamiętać o samej imprezie powinni politycy PO, bowiem Davos jest wydarzeniem politycznym, a nie technicznym.
Przykro mi, ale nie powinno się stosować do oceny rządu Donalda Tuska tych samych kryteriów, co w przypadku ekipy Jarosława Kaczyńskiego. Rząd PiS był szkodliwy dla polskiej gospodarki - nie wystarczy, że rząd PO szkodliwy nie jest. Oczekuję od niego bardziej twórczej postawy w kształtowaniu polityki krajowej i międzynarodowej, bardziej proaktywnej polityki gospodarczej i większej kompetencji w działaniu. PO, nakręcając oczekiwania wyborcze, bardzo wysoko postawiła poprzeczkę i nie powinna się dziwić surowości krytyki jaka na nią spada, także w przypadkach, gdy nie spotkałaby ona poprzedników.
Należy przyznać obiektywnie, że nowy rząd miał trudny start: na samym początku kadencji zderzył się ze ścianą w postaci protestów społecznych wywołanych zaniechaniami - nie tylko bezpośrednich - poprzedników. Niemniej jednak, do końca zwyczajowego okresu ochronnego coraz mniej czasu. Trzeba będzie pokazać pierwsze efekty rządzenia.
O Davos 2008 tutaj.
Tags: Davos, energetyka, Forum Ekonomiczne, gospodarka, innowacje, Kaczyński, kuluary, Kwaśniewski, Sikorski
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.