Cienka czerwona linia

Dzisiaj Bogdan Klich zapowiedział, że w obecnej sytuacji żołnierze polscy nie pojadą do Czadu. Po sprawie tarczy antyrakietowej wiele wskazuje na to, że polityka zagraniczna także w zakresie obronności zyskuje na asertywności. Ministrowie Sikorski i Klich należą, jak na razie, do najsilniejszych punktów rządu Donalda Tuska.

Od kilku dni walki w Czadzie nabrały intensywności. Rebelianci zaatakowali wojska rządowe stacjonujące w stolicy. W Afryce trudno mówić o liniach frontu - wojny mają charakter plemienny, przypominają walkę o władzę panów feudalnych. Obecny prezydent Czadu zdobył urząd drogą zamachu stanu w 1990 r., a partyzanci starają się – w ten sam sposób - go obalić. W gruncie rzeczy walka toczy się o dochody ze złóż ropy naftowej, odkrytych w latach 90. na południe od stolicy. We wschodniej części kraju zlokalizowane są obozy dla uchodźców z Darfuru, których miejscowa ludność nienawidzi. Terytorium kraju swobodnie penetrują oddziały sudańskich dżandżawidów, niosąc chaos i zniszczenie. Popierany przez Francję, dawną metropolię, prezydent Idriss Déby reprezentuje wyłącznie plemię Zaghawa – republika uznawana jest za jeden z najbiedniejszych i najbardziej skorumpowanych krajów świata, obok Haiti czy Somalii. Od 2005 r. do 2007 r. Czad był oficjalnie w stanie wojny z Sudanem, którego władze oskarża do dzisiaj o próbę destabilizacji kraju. Obecnie obowiązuje zawieszenie broni. Oficjalnie. W takie otoczenie mieli trafić Polacy, jako drugi największy komponent kontyngentu Unii Europejskiej.

Planowana misja w Czadzie miała na celu ochronę pracowników humanitarnych oraz uchodźców z sudańskiego Darfuru. W liczącym 3700 żołnierzy kontyngencie, po traktujących afrykańską republikę jako swój obszar wpływów Francuzach, Polacy z ok. 500 żandarmami mieli stanowić drugą siłę. 3 lutego przedstawiciele sił europejskich uznali, że misja nie może być realizowana w obliczu regularnych działań wojennych, więc należy ją przełożyć. Bogdan Klich powiedział dzień później:

Wydałem polecenie, by wyhamować przygotowania do wyjazdu pierwszej grupy żołnierzy w kwietniu. Sytuacja musi się tam ustabilizować. A to już nie nasza sprawa, tylko Francuzów, którzy w Czadzie mają swoich żołnierzy.

Na początku stycznia Klich był w Waszyngtonie, gdzie postawił jasno sprawę tarczy antyrakietowej: z punktu widzenia polskiego rządu konieczne jest porozumienie dotyczące wzmocnienia obrony przestrzeni powietrznej Polski poprzez dwustronną umowę o gwarancji przez USA bezpieczeństwa, oraz przekazania amerykańskich zestawów Patriot 3 lub THAAD (tych ostatnich Amerykanie nie udostępnili nawet Izraelowi, więc nie mam cienia nadziei, że jest to możliwe). Sprawa wydaje się oczywista: to Amerykanom zależy na lokalizacji w Polsce i Czechach elementów tarczy. Administracji republikańskiej zależy w dodatku na czasie, bowiem wiele wskazuje, że jeśli działania w tym kierunku nie zostaną podjęte przed wyborami prezydenckimi w USA, projekt padnie. W takim wypadku nie można by potraktować tarczy w Europie Środkowej jako sukcesu ekipy Busha. Bogdan Klich spotkał się zatem z Robertem Gatesem, dla którego bardziej asekuracyjna postawa Polski po ubiegłorocznych wyborach nie jest może niespodzianką, ale z pewnością kiepską informacją. Administracja Busha użyła zatem najpierw rzecznika Pentagonu, aby skrytykować Polskę, ale bezpośrednio potem zastępca Gatesa, Daniel Fried, przyleciał do Polski porozmawiać na temat tarczy z Radosławem Sikorskim. Minister spraw zagranicznych nie odrzucił budowy instalacji, ale podkreślił ponownie, że polskiemu rządowi nie spieszy się z decyzją i może ona poczekać do jesiennych wyborów w Stanach. Takie stanowisko postawiło Amerykanów pod ścianą. Podczas wizyty Sikorskiego w USA 1 lutego Condoleezza Rice oświadczyła:

We understand that there is a desire for defence modernisation in Poland, and particularly for air defence modernisation in Poland. This is something that we support because it will make our ally, Poland, more capable, it will make Poland, as the foreign minister has said, more able to operate with us.

W odpowiedzi Sikorski zapowiedział, że rząd polski zgadza się “co do zasady” co do lokalizacji w Polsce elementów tarczy antyrakietowej. Nieoficjalnie wiadomo, że Amerykanie zgodzili się uczestniczyć w modernizacji systemu polskiej obrony powietrznej, co należy rozumieć jako zgodę na przekazanie Warszawie zestawów Patriot, być może w wersji PAC-3, chociaż nie dałbym za to głowy.

Postawiliśmy Amerykanów w dość trudnej sytuacji, ale osłabionych w związku z listopadowymi wyborami. I oni pierwsi opuścili wzrok. Tak prowadzi się politykę zagraniczną. Nie na kolanach. Nie politykę “białej flagi” jaką imputowali rządom III RP bracia Kaczyńscy. Po prostu, skuteczną, zdecydowaną politykę zagraniczną. Zbigniew Lewicki pisał w Gazecie Wyborczej, aby nie drażnić goryla, ale tu nie o to chodzi. Chodzi o pokazanie gorylowi, jakie są granice tolerancji pozostałych małp w zoo. Cienkiej czerwonej linii nie przekroczyliśmy - ostatecznie i tak będziemy musieli ze sobą współpracować. Tym, którzy mówią, jak dzisiaj Tomasz Sakiewicz o testowaniu przyjaźni polsko-amerykańskiej przypominam, że gdzie zaczynają się interesy, kończy się przyjaźń. George Bush podczas swojej podróży po Bliskim Wschodzie w grudniu podziękował za wkład w misję w Iraku sojusznikom, wymieniając Brytyjczyków, Kanadyjczyków, Duńczyków i Australijczyków, nie zająkując się słowem o polskim kontyngencie.

Na koniec, wszystkim dumnym z potencjalnego uzyskania przez polskie siły zbrojne sprawdzonych podczas wojny w Iraku zestawów Patriot, dedykuję poniższy materiał z testu działa elektromagnetycznego, które ma wejść na wyposażenie US Navy - a konkretnie nowej klasy niszczycieli rakietowych DDG-1000 - ok. 2020 r. Bez użycia ładunków prochowych ma ono wystrzeliwywać pociski z prędkością ok. 7 Mach na odległość 200 mil. Tak będzie wyglądać nowa amerykańska broń (także) przeciwlotnicza.

Explore posts in the same categories: PO, polityka międzynarodowa, świat

Tags: , , , , , , , , , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

Comment: