Partia (marcowej) inteligencji
Jarosław Kaczyński postawił przed swoją partią nowe cele: odzyskanie elektoratu inteligenckiego. Nie całego, rzecz jasna, ale tego dostrzegającego kryzys polonizmu, czyli poczucia przynależności narodowej. Wielka idea, lecz obawiam się, że nie rokująca zbyt dobrze – poglądy prezesa PiS stawiają go w roli epigona nurtu narodowego, który miał swoje zasługi w wywalczeniu niepodległości dla II Rzeczpospolitej w 1918 r.
Nie zamierzałem zajmować się konferencją pt. “Polska inteligencja a życie publiczne po wyborach 2007″, którą PiS zorganizował w Warszawie 1 marca jako przyczynek do odzyskiwania inteligencji, już choćby z litości – z uwagi na spektakularną klapę imprezy. Jednak na kilka słów zasługują wybrzmiewające w mediach echa spotkania.
5 marca w Tok FM rozmówcą Pawła Wrońskiego był Ryszard Legutko, były minister edukacji w mniejszościowym rządzie Jarosława Kaczyńskiego – belwederski profesor, filozof i ceniony wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego. Legutko od lat uchodzi za jednego ze sztandarowych intelektualistów PiS i cywilizowaną twarz ugrupowania, sprawował funkcję wicemarszałka Senatu VI kadencji dając się poznać jako relatywnie umiarkowany polityk, od 3 miesięcy tworzy zaplecze Prezydenta pełniąc funkcję sekretarza stanu w KPRP. Słuchając argumentacji tegoż profesora Legutki w rozmowie z Wrońskim, złapałem się za głowę. I nie chodzi mi o absolutnie mylne tezy, wynikające z obrony słuszności tzw. polityki historycznej – za samą konstrukcję takiego uzasadnienia, jakie Legutko-polityk przedstawił w radiu, Legutko-wykładowca odesłałby swojego studenta do poprawki, nie mam co do tego wątpliwości. Oto zapis rozmowy za Tok FM:
Paweł Wroński: Panie profesorze, badania w gazecie wyborczej, z których wynika, że 87% młodego społeczeństwa, licealnego, gimnazjalnego, nie ma pojęcia co to takiego był marzec 1968. Czy to jest klęska polityki historycznej, czy może brak zainteresowania historią wśród młodych ludzi?
Ryszard Legutko: Nie jestem tym zdziwiony, to jest jedna z wielu szokujących danych, jakie się pojawiają na temat ignorancji historycznej młodego polskiego społeczeństwa. Ale to są po pierwsze zabawy z programem szkolnym, po drugie za tym stała też pewna ideologia, która głosiła, że historia, a zwłaszcza historia polski jest niepotrzebna
Paweł Wroński: Ale kto głosił taką ideologię?
Ryszard Legutko: Przykłady można mnożyć, ale dlaczego ograniczano naukę historii w szkole? Właśnie z tego powodu. Że nasza historia polski jest niepotrzebna, bo jest obciążająca.
Paweł Wroński: Nieprawda. Historia polski jest wspaniała.
Ryszard Legutko: Czy pan chce mnie przekonać do tej tezy?
Paweł Wroński: Chyba jesteśmy obydwaj przekonani, tylko ja nie wiem skąd ten sposób myślenia. Nawet błędy w polskiej historii są najciekawsze, ponieważ prowokują do myślenia.
Ryszard Legutko: Ale dlaczego pan mi to mówi?
Paweł Wroński: Bo mówimy o pewnej fałszywej tezie.
Ryszard Legutko: Nie, ja mówię, że do tej pory funkcjonuje bardzo wpływowa ideologia, która mówi, że nauka historii jest właściwie zbędna, zwłaszcza nauka historii Polski, ponieważ przyprawia nam taki garb przeszłości, natomiast człowiek nowoczesny to jest człowiek ahistoryczny.
Paweł Wroński: Nie, kompletnie się z tym nie zgadzam.
Ryszard Legutko: Z czym się pan nie zgadza, że takie poglądy były głoszone w Polsce?
Paweł Wroński: Jeśli były głoszone, bo ja nie jestem w stanie sprawdzić wszystkich poglądów, to moim zdaniem były marginalne.
Ryszard Legutko: Ale niech pan przejrzy te publikacje młodzieżowe, programy młodzieżowe, rozmowy o historii, wszyscy tak mówią.
Coś obłędnego. W ten sposób chcemy rozmawiać z inteligencją? Jaką? Tą, która przełamie kryzys polonizmu, jak rozumiem? PiS zamierza “(…) dać jakiś znak, jakiś sygnał, pierwsze pchnięcie, które doprowadzi, że bardzo wielu polskich inteligentów zrozumie, że można myśleć inaczej, niż to jest w tej chwili powszechnie przyjęte, narzucane.” Jarosławowi Kaczyńskiemu chodziło o “różne mechanizmy wymuszania, różne ostracyzmy, które powodują, że każdy, kto myśli i mówi inaczej, może się spodziewać różnych negatywnych konsekwencji”.(Gazeta Wyborcza)
Pierwszy na sygnał rzucony w sobotę odpowiedziała Kancelaria Prezydenta. W ramach przełamywania narzuconych stereotypów (sprzeciwianie się którym prowadzi do negatywnych konsekwencji) nie zaprosiła na obchody wydarzeń marcowych ‘68 Adama Michnika. Słusznie, przy podejmowaniu wielkich wyzwań trzeba działać odważnie w zakresie interpretacji historii. Mało, należy dążyć do zastępowania niewygodnych elementów historii, historią heroiczną (vide: przypadek Grossa). Gorąco polecam metody opisane przez George’a Orwella w “Roku 1984″. On pisał ku przestrodze przed rządami totalitarnymi, ale nie szkodzi, pewne metody nigdy nie tracą na aktualności.
Zastanawiam się, czy za pominięciem Michnika w zaproszeniach stał Michał Kamiński, czy Anna Fotyga. Osobiście stawiam na tę ostatnią, bowiem jej działania w roli ministra spraw zagranicznych miały tendencję do przynoszenia skutków odwrotnych od zamierzonych. Tak jest i tym razem – duch nieobecnego Adama Michnika unosił się nad Pałacem Namiestnikowskim w trakcie trwania uroczystości i przyćmił ją całkowicie, a nawet uczynił mało znaczącą jako niezdolną do odcięcia się od bieżących potyczek.
Tak oto PiS przystąpił do budowania nowej formuły polskiej inteligencji i długofalowego projektu namysłu nad Rzeczpospolitą.
Rozmawia dwóch zatroskanych działaczy. Co tu zrobić, żeby odzyskać inteligencję, pyta jeden. Zmienić program, kierownictwo i nazwę, odpowiada na to drugi. Życzymy powodzenia.
Tags: degrengolada, Fotyga, hipokryzja, historia, inteligencja, Kaczyński, KPRP, kryzys, Legutko, Michnik, nacjonalizm
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
marzec 7, 2008 at 1:16 pm
Sam fakt, że PIS organizuje konferencję pt. “Polska inteligencja a życie publiczne po wyborach 2007″ trąca pewnym komizmem. I to nie ze względu nawet na działaczy, ale sposób prezentowania sprawy. I jakże piękna i wygodna jest sofistyka profesora Legutki, że “wszyscy tak mówią”. Wszyscy czyli kto? Bo w ustach jakże znanego specjalisty brzmi to “nieco niepoważnie”,ba niepoważnie brzmi nawet w ustach ucznia gimnazjum, który własnej tezy nie jest w stanie obronić! Skoro PIS obfituje w miłośników historii polskiej, skoro załamuje ręce nad zakłamaniami i niedomówieniami, to czyże jest owe “w przeszłości wszyscy tak mówili”.
“to są po pierwsze zabawy z programem szkolnym” – cóż to za brednie? Pierwsze zabawy? Pierwsze w Polsce doświadczenia z formułowaniem programu po 45 roku? Pierwsze po roku 89? Czy pierwsze zabawy po IV RP? Bo ja widzę dziwną ciągłość historyczną i przypominam sobie co najmniej 4 ważne reformy edukacyjne zmieniające wszystko, nie mówiąc o zmianach programowych. Czyli zasłużony profesor Legutko też wykłada w ramach owych zabaw? Czy też całe życie cierpiał okrutnie w procesie swojej edukacji i przekazywania wiedzy studentom, czy czytelnikom nie mogąc pozbyć się owego raczkowania programu?Więc czekają na nas całe tysiąclecia nim stworzymy program nauki historii Polski, albo wszyscy spojrzymy z nostalgią w IV RP, która przeminęła nader szybko i nie stała się Tysiącletnią Przenajświętszą Rzeczpospolitą. Jednak wszyscy wiemy dlaczego tak się stało… bo “wszyscy” byli przeciwko… Ah jakaż jest nasza niechęć do dobrobytu i nowoczesnego społeczeństwa skoro “wszyscy” rzucamy kłody pod nogi jedynych sprawiedliwych, zwłaszcza, że tym straszniejsze są dla nich gdy muszą się wspinać po pniu zamiast nad nim przejść.