Słabnąca więź, czyli rodzina najlepiej wychodzi na zdjęciu
Numer The Economist z 29 marca prezentuje niezwykle ciekawe spojrzenie na bratnie społeczeństwa anglosaskie. George Bush wraz z Gordonem Brownem mogą mówić o wartościach podzielanych przez Amerykanów I Brytyjczyków, a Timothy Garton Ash - o wspólnocie idei, jednak sondaże dowodzą, że Atlantyk to znacznie więcej, niż Mare Interior.
Okazuje sie, ze społeczeństwo brytyjskie jest nieporównanie bardziej otwarte i liberalne obyczajowo, niż amerykańskie. W wielu aspektach poglądy nie tylko Partii Pracy, ale i Torysów byłyby uznane za zbyt lewicowe dla elektoratu Demokratów. Szczególnie spektakularne różnice dotyczą sfery religii: 80% Amerykanów wierzy w Boga - przeszło dwukrotnie więcej, niż Brytyjczyków. 60% Amerykanów uznaje istnienie piekła - wśród krewniaków zza oceanu ten odsetek jest znikomy. 40% Jankesów wyjaśnia powstanie życia na Ziemi bezpośrednio Księgą Rodzaju, a kolejne 20% doktryną Inteligentnego Projektu. Lwia część poddanych Elżbiety II deklaruje, że wyznanie premiera jest jego prywatną sprawą, tymczasem ponad 30% obywateli amerykańskich byłoby przykro, gdyby prezydentem został ateista, a kolejne 20% zareagowałoby zdenerwowaniem.
Sprawy militarne krewniaków w sposób zasadniczy nie dzielą, choć aż połowa Amerykanów jest zwolennikami militarnej interwencji w Iranie (sic!). Wyspiarze pogodzili się już, że Brytania nie rządzi już morzami… Według wcześniejszego raportu Transatlantic Trends, 74% Jankesów wierzy, że przywracanie prawa i sprawiedliwości uzasadnia niekiedy wojnę - aż 2/3 Europejczyków uznaje tymczasem bezwarunkowo konflikt zbrojny za zło.
W porównaniu do raczej tolerancyjnych Brytyjczyków Amerykanie są statystycznie zaciekłymi nacjonalistami, także w wymiarze ekonomicznym. 50% z nich jest przekonana, że globalizacja szkodzi krajowej gospodarce, podobna grupa domaga się zaostrzenia kursu wobec nielegalnych imigrantów.
Niezwykle ciekawe są dane dotyczące obyczajowości: 40% Amerykanów za grzech uważa homoseksualizm, a ok. 35% - seks przedmałżeński. Wśród Brytyjczyków odsetek takich purytanów wynosi odpowiednio 15% i niespełna 5%. Amerykanie nieodmiennie traktują swoich kuzynów zza Atlantyku jako zdecydowanie najbliższych partnerów i sojuszników, niezależnie od incydentalnych kłopotów we wzajemnych relacjach, tymczasem poziom sympatii Brytyjczyków do Jankesów systematycznie spada.
Statystyczny Amerykanin jest zatem nadal konserwatywnym obyczajowo, religijnym nacjonalistą, tradycyjnie oczekującym od państwa, aby zostawiło go w spokoju. Zwłaszcza w głębi kraju, poza wybrzeżami, niewiele zmieniło się od czasów wojny wietnamskiej. Trudno się dziwić, ze Lech Kaczyński w Stanach odżywa, amerykańska Polonia, jako grupa pozbawiona zasadniczo aspiracji inteligenckich, wita go entuzjastycznie, a bliskie kontakty z Waszyngtonem stają się priorytetem konserwatywnych rządów w Polsce.
Więcej w raporcie The Economist pt. Anglo-Saxon attitudes.
Tags: konserwatyzm, liberalizm, nacjonalizm, obyczaje, religia, USA, Wielka Brytania, wojna
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.