Piłkarski poker

Przyznam się, że jestem sympatykiem piłki kopanej – a początek tej intymnej relacji datuje się mniej więcej na MŚ we Włoszech i ME w Szwecji. Dlatego upadek moralny tej dyscypliny w wydaniu krajowym jest dla mnie szalenie przykry. Zatrzymanie Janusza Filipiaka skłoniło mnie wreszcie do dorzucenia swoich trzech groszy do kloaki.

Nie oglądam Orange Ekstraklasy. Nie chodzę na stadion, bo nie odpowiada mi towarzystwo, skandujących wyrazy uznawane powszechnie za obelżywe, półgłówków, którzy mistrzowski tytuł dla swojego klubu celebrują poprzez bitwę z policją. Nie mam też ochoty na obserwację boiskowej kopaniny w telewizji odkąd kiedyś usłyszałem, jak relację z Pucharu Ligi zdominowaly chóralne rynsztokowe śpiewy kiboli, które komentatorzy podsumowali jako “gorącą atmosferę na warszawskim stadionie”. Przyzwolenia na chamstwo być nie powinno i ja firmować go nie zamierzam.

Ostatnie wydarzenia dowodzą jednak, ze słynny Piłkarski poker (młodzieży polecam tytuł Zaorskiego ze świetną rolą Gajosa) był znacznie bliższy prawdy, niż można było spodziewać się w najczarniejszych snach. Minister Ćwiąkalski mówi o 29 zamieszanych w aferę klubach. Policja zatrzymuje kolejnych podejrzanych, których liczba dawno przekroczyła setkę. Do “Fryzjera”, z którego TVN zrobiła gwiazdę telewizyjną i niezliczonych działaczy dołączają takie postacie, jak zawodnik aktualnego wicemistrza Polski, obiecujący trener, który jeszcze w latach 90. był podstawowym zawodnikiem drużyn szkockich i angielskich, czy były bramkarz reprezentacji, który – wraz z Andrzejem Juskowiakiem – stał się współautorem pamiętnego zwycięskiego remisu z Francja na Parc des Princes. Los zdegradowanych już za łapownictwo Arki Gdynia czy Górnika Łęczna podzielą w tym sezonie Zagłębie Sosnowiec i Widzew, a mogą do nich dołączyć kluby z Lubina, Białegostoku czy Kielc. Następne czekają w kolejce. Michał Listkiewicz tymczasem na niedzielnym (13.04) zjeździe PZPN zapowiada (który to już raz?), że poda się do dymisji. Nie teraz. We wrześniu. Może i tak – podobno Schetyna przy wsparciu Ćwiąkalskiego i Drzewieckiego mocno go przycisnął. A potem? Już słyszałem, że jego następcą mógłby zostać Antoni Piechniczek. Idzie nowe. Niech żyje młodość.

Najgorsze jest to, ze nie widać perspektyw na radykalną zmianę atmosfery. Listkiewicz, przy wszystkich jego błędach i zaniechaniach, prawdopodobnie nie był osobiście zaangażowany w proceder korupcyjny. Energiczny, elokwentny, dysponuje też dobrymi kontaktami we władzach UEFA – która skądinąd sama jest podobnie koteryjną organizacją, jak PZPN. Na tle panów pokroju Forbicha, Żelazki czy swojego, nieżyjącego już, poprzednika prezentuje się znakomicie. O schedę po Listkiewiczu ubiegać się będzie pewnie Antoni Piechniczek, ćwierć wieku temu niezły trener, a być może i Grzegorz Lato, król strzelców Mundialu z 1974 r., który oświadczył ostatnio, ze PZPN nie powinien za nic przepraszać. Zbigniew Koźmiński, rzecznik Związku, po niedzielnym, przerwanym zjeździe powiedział, że “brak jakiegokolwiek planu również jest planem”. Miała być zapewne zgrabna parafraza, wyszła deklaracja programowa zarządu – “weźmiemy ich na przetrzymanie, może sprawa rozejdzie się po kościach”. Mam nadzieję, że nie. Kamil Durczok skrótowiec PZPN rozszyfrował jako “przypadkowy zjazd w pewna niedziele”. Wiele w tym trafności. Komu naprawdę chodzi o doszlusowanie choćby do Turcji czy Grecji? A bez woli “struktur” Związku zmiany są niemożliwe, bo w odpowiedzi na lament, że państwo ingeruje w kompetencje samorządnego i niezależnego PZPN, koledzy z UEFA gotowi są przyjść z odsieczą i zagrozić zawieszeniem Polski w rozgrywkach międzynarodowych. Na kogo wówczas spadłoby odium odpowiedzialności za to, że chłopcy Beenhakkera nie pojechali do Austrii? Na Listkiewicza? Skąd, na rząd Donalda Tuska.

Jednak coś się zmienia. Wokół futbolu zrobiło się takie zamieszanie, że wątpię, aby dzisiaj ktoś w I albo II lidze – w obawie przed CBA – odważył się kupić mecz. Po nagłośnieniu sprawy kieleckiej Korony Krzysztof Klicki, który wierzył w możliwość budowy od zera profesjonalnego klubu na ugorze, wycofał się ze sponsoringu. To będzie gwóźdź do trumny pierwszoligowej piłki w Świętokrzyskim, ale może stać się przyczynkiem do oczyszczenia środowiska. Jeśli sami piłkarze I kadra szkoleniowa zacznie obawiać się wyjścia z piłki pieniędzy Krauzego czy Filipiaka, jest jeszcze nadzieja. Do Górnika Zabrze wszedł Allianz – czuję przez skórę, że takiej firmie też będzie zależało na wizerunku bardziej, niż, weźmy przykład pierwszy z brzegu, KGHM.

Z drugiej strony, obserwuję pokusę, aby podłączyć do gigantycznej afery korupcyjnej różne sprawy z nią niezwiązane. Jakiś geniusz wymyślił, żeby do PZPN wsadzić Marcinkiewicza – co załatwiłoby mu ciepłą posadkę po odejściu z EBOR – a potem pojawiła się też kandydatura Bieleckiego, który najbardziej zaufanym doradcą Donalda Tuska z racji znajomości z KLD. Szczęśliwie, drugi z wymienionych ma co robić w Pekao po wchłonięciu BPH.

Zatrzymanie Janusza Filipiaka także nie miało kompletnie nic wspólnego z korupcją – zarzucono mu antydatowanie kontraktu z Pawłem Drumlakiem, piłkarzem ściągniętym do Cracovii, któremu odechciało się pracować. Że Filipiak (jak inna z dużych postaci polskiego futbolu, Drzymała) posiada cechy autorytarne, było wiadomo – zresztą, gdyby ich nie posiadał, o Comarchu nikt by dzisiaj nie słyszał. Jednak to nie znaczy, że był zaangażowany w korupcję – ktoś znowu próbował grać kartą „nieuczciwego biznesmena” dla zdobycia aprobaty opinii publicznej. A sprawa wydaje się być nie tylko dęta, ale i ryzykowna dla organów ścigania: Comarch jest spółką giełdową, co może rodzić podejrzenia, że zatrzymanie prezesa pod byle pretekstem stało się środkiem do manipulowania ceną akcji, a z drugiej strony, jako że firma działa na rynku międzynarodowym, może domagać się odszkodowania za utratę zaufania kontrahentów, jeśli zatrzymanie było bezzasadne. Ktoś za to prawdopodobnie beknie.

Do dzisiaj zatem piłka nożna jest obszarem rozgrywania dużych interesów – nie ma w tym zresztą nic złego, futbol jest w końcu potężnym biznesem, tak długo, jak długo nie gra się znaczonymi kartami. W przeciwnym razie, staje się ona przejawem słabości i bezradności państwa, w którym nic nie jest tym, na co wygląda.

wykop.pl

Explore posts in the same categories: gospodarka, państwo

Tags: , , , , , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

Comment: