Czym nie jest koszyk, czyli socjalistycznej utopii ciąg dalszy

Straciłem ostatnio serce do pisania na temat ochrony zdrowia, ponieważ wypowiedzi minister Ewy Kopacz na temat metod reformowania systemu noszą znamiona dramatycznej indolencji. Jeszcze bardziej tragiczne jest, że premier reaguje na nie jedynie zapowiedziami podniesienia składki zdrowotnej, a na tle konfliktu o metody reformy odchodzi z rządu Stanisław Gomułka.

Ktoś pamięta epizod Mariana Czakańskiego na stanowisku ministra zdrowia? Skończył się fiaskiem, głównie ze względu na skrajnie negatywną reakcję środowiska, niemniej jednak to tandem Leszek Miller-Jerzy Hausner miał jako jedyny w historii III RP odwagę, aby na czele resortu nie postawić lekarza. Jestem gotów zagłosować na każdego, kto ten krok powtórzy.

Nie wdając się w szczegóły, poniżej zamieszczam wypowiedź pewnego cenionego eksperta (dziękuję przy okazji za zgodę na jego wykorzystanie) na forum dyskusyjnym CI:

Ostatnie wypowiedzi Pani Minister uwidoczniły mi kilka faktów, które pozwolę sobie dla „forumowiczów CI” skomentować:

1. Obecna ekipa MZ nie stworzy żadnego koszyka i nie wprowadzi ubezpieczeń dodatkowych konkurujących świadczeniami wykluczonymi z koszyka gwarantowanego – koniec złudzeń, „królowa” (i jej doradcy) jest po prostu naga.

Po ostatnich akcjach i wypowiedziach jasne jest, że w MZ nie mają zielonego pojęcia ani o koszyku, ani o HTA. Co prawda jestem pewny, że nie zostaną zrealizowane hasła „nie będziemy brali pod uwagę kosztów, a tylko skuteczność” oraz „wszystkie leki, które wydłużają życie choćby o tydzień będą finansowane”, ale jak to utrudni oparcie polityki zdrowotnej na racjonalnych podstawach – nie tylko tej ekipie, ale również następnej! W oczywisty sposób obnaża to nie tylko brak wiedzy, ale również kompletny brak zrozumienia istotny koszyka! Dlaczego obnaża? Wystarczy zadać sobie pytanie, co by się stało gdybyśmy w systemie zaczęli finansować wszystkie technologie o udowodnionej skuteczności (na finansowaniu wszystkiego co skuteczne tylko w onkologii NA PEWNO się NIE skończy – byłoby to nierówne traktowanie i pogwałcenie praw konstytucyjnych obywateli)? Już dziś nie stać nas na to co w koszyku dziś „obowiązującym” jest zamieszczone – są 3 objawy dysproporcji pomiędzy „ofertą” w dziesiejszym koszyku gwarantowanym a ilością dostępnych środków finansowych:

1. łapownictwo względem lekarzy (śmieszy mnie jak znachorzy systemu walczą z korupcją przez sadzanie ludzi do więzienia, to jak walka z objawami, a nie z przyczyną choroby – vide inkwizytorzy z PiSu),

2. korzystanie z przywilejów / znajomości, oraz

3. kolejki o udowodnionej szkodliwości.

Jeśli przyjmie się tylko jedno kryterium udowodnionej skuteczności w koszyku (żadnego kraju na świecie dziś na to nie stać), to szybko wejdą do niego bardzo drogie technologie, które skonsumują środki, których już dziś brak na technologie opłacalne a niedofinansowane (sic!) oraz na płace dla personelu – to byłby oczywisty i potężny krach, gdyby literalnie trzymać się zasady skuteczności. Obawiam się też, że MZ zupełnie nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji takiego kroku ani nie wie, że taka zasada może z łatwością wydrenować CAŁY budżet naszego państwa.

2. Równość dostępu, spełnienie wymagań konstytucyjnych, rola Agencji Oceny Technologii Medycznych, wymagania UE.

Rzeczywiście liczyłem na PO i miałem nadzieję, że będzie chciała wprowadzić racjonalne zasady. Niestety dzieje sie odwrotnie (te drobne pozytywne zmiany, zostały rozpoczęte de facto przez ekipę PiSu, np. kryteria refundacji, kryteria cenowe, projekt twinningowy, mapowanie zadań DPL na ilość pracowników tego departamentu – niestety na podstawie wypowiedzi MZ można wątpić czy zmiany zostaną dokonane). Zamiast zapewnić wymaganą konstytucją równość dostępu do określonej liczby świadczeń z ograniczonego koszyka gwarantowanego, deklaruje się napompowanie tego koszyka, wszystkim co jest najbardziej skuteczne w danym wskazaniu (tym właśnie jest przyjęcie zasady oceny skuteczności – przy czym trzeba podkreślić, że decyzja o stosowaniu leków o udowodnionej skuteczności bez względu na koszty z całą pewnością JEST decyzją refundacyjną!).

Ostatnio naukowo udowodniono, że loty w kosmos i tydzień na orbicie wydłużają życie pacjentów onkologicznie chorych o 1-3 tygodnie. NASA już szykuje się do podpisania kontraktu z NFZ na loty w kosmos polskich pacjentów w ramach programu terapeutycznego lub w ramach niestandardówek (w końcu dziś na jedno wychodzi). Amerykańscy podatnicy chcieliby podziękować pani minister za wkład Polski w rozwój kosmonautyki Stanów Zjednoczonych – być może dzięki hojności pani minister będą mogli ściągnąć i zatrudnić w USA najzdolniejszych polskich naukowców i wkrótce zaproponować znacznie droższe, ale skuteczniejsze loty wokół orbity Marsa, które przeciętnie wydłużają życie o 1,5-3,5 tygodnia!

Sprowadzenie działalności AOTM do roli oceniacza skuteczności spowodowałoby 2 rzeczy. Po pierwsze pewne nałożenie kompetencji 2 urzędów: AOTM i Urzędu Rejestracji – wyniknęłyby stąd konflikty. Po drugie Agencja Oceny Technologii Medycznych nie zajmowałaby się oceną technologii medycznych – kuriozum i śmiech na świecie!

3. Papierek lakmusowy

Dla mnie papierkiem lakmusowym dla tej ekipy w MZ była lista leków refundowanych i dotrzymanie buńczucznych obietnic zerwania z szemranymi praktykami przy układaniu list, co miało miejsce tuż po objęciu urzędu przez nową ekipę. Pamiętam to oburzenie na brak przejrzystości względem „leku na samogłoskę” oraz że „nie możemy usunąć leku na samogłoskę już teraz [11.2007], gdyż żeby nie było opóźnień z wejściem nowej listy pani Min. powinna złożyć podpis już teraz lub całą procedurę trzeba zaczynać od nowa, a to by trwało kolejne 2 miesiące, ale naprawimy „wszelkie zło” przy okazji opracowywania następnych list”. Minęły miesiące i tera ogłoszono, że lek na samogłoskę zostaje – znajomi królika mają się dobrze ;) jednak mylą się, że nikt tego nie widzi. Obrzydliwe … straciłem smak. Papierek lakmusowy pokazuje, że ta ekipa nie zerwie z dawnymi praktykami – nic lub niewiele się zmieni.

4. Uszczelnienie systemu przez jego ….. rozszczelnienie (absurd – sic!?)

Tu 2 przykłady. Po pierwsze o niekompetencji ekipy MZ świadczy deklaracja szerokiego refundowania niezwykle drogich leków sierocych w chorobach metabolicznych i innych. Nie chcę tego tematu rozwijać, bo dyskusji na ten tematy było ostatnio wiele (szkoda, że ta ekipa niestety w nich nie uczestniczyła – nie mieli czasu …) – szkoda też, że ta ekipa nie umie liczyć i przewidywać wydatków oraz że nie potrafi wskazać jakiej grupie pacjentów odbierze środki finansowe na leczenie, ustawiając ich w wydłużających się kolejkach (def.: kolejka, czyli socjalistyczny wymysł o udownionej szkodliwości). Trzeba finansować niektóre z tych leków, ale wyłącznie te o udowodnionej efektywności klinicznej (o tym pan Min. nie mówi ani słowa) oraz z wydzielonych z budżetu państwa środków, a NIE z pieniędzy NFZ. Dziś obietnice bez pokrycia, a jutro narzekania na NFZ, że źle gospodaruje środkami i ma deficyt – skąd my to znamy, NFZ jako kozioł ofiarny zaprogramowany ustawowo.

Niestandardówki. Źle się stało, że NFZ opublikował niewłaściwe i nierealistyczne (moim zdaniem) zarządzenie 20. Ale w odpowiedzi na nieskuteczne i nierealistyczne działania NFZ, pani minister w oczywisty sposób przegina w drugą stronę, obnażając niekompetencję swoich doradców. Pewnie nie policzyli w MZ, ile to będzie teraz kosztować i niewielu zdaje sobie sprawę, że już oddziały zaczęły podpisywać wnioski na terapię niestandardową „jak leci”, czyli lekką ręką. W efekcie akcji NFZ oraz odwetowej akcji MZ można oczekiwać dużego wzrostu kosztów niestandardówek w Polsce – ciekaw jestem kosztem czego i jak załatany zostanie ten deficyt? Czekam teraz na ogłoszenie „nowych” pomysłów obecnej ekipy MZ, by zrobić to, co „z dobrego serca i szczerze radził” Religa – podnieść podatki, a to już mi pachnie brzydko dla PO.

5. Naprawianie i uszczelnianie przez wpompowanie w dziurę bez dna – tylko jeden przykład: onkologia

W onkologii istotnym problemem jest dostęp do leków, ale daleko bardziej istotnym problemem jest w ogóle dostęp do lekarza onkologa oraz dostęp do szybkiej diagnostyki z następową interwencją terapeutyczną bez zbędnej zwłoki (w tej chwili czeka się nawet 3 czy 6 miesięcy od momentu postawienia diagnozy do interwencji, np. chirurgicznego usunięcia guza; dziwnym trafem panowie profesorowie onkolodzy [ale też pani minister] nie widzą w tym podstawowego i zasadniczego problemu, że kolejka skraca życie chorych o wiele miesięcy, gdyż guz sie rozwija i może dać w tym okresie przerzuty, a walczą o horrendalnie drogie leki, które z istotnymi wątpliwościami wydłużają życie o 1 czy kilka tygodni!]. Dopóki są horrendalne kolejki, żeby się dostać do onkologa (często w uwłaczających godności ludzkiej warunkach – takie są fakty, zachęcam do odwiedzenia przychodni przyszpitalnych!), dopóki NIEDOFINANSOWANE są radioterapia, podstawowa chirurgia onkologiczna, czy podstawowa chemioterapia – przypomnę, że o niedofinansowaniu świadczą kolejki, korzystanie z przywileju (znajomości) i mniej bądź bardziej zawoalowana korupcja – dopóty dyskusje dotyczące najdroższych leków w programach terapeutycznych czy niestandardówce NIE POWINNA MIEĆ W OGÓLE miejsca, jako nieetyczna! Nóż sie w kieszeniu otwiera jak kolejny decydent wysokiego szczebla „wyrzuca” setki milionów złotych na „nowoczesne” leki onokologiczne czy 55-ty PET we Włoszczowej, a nie zajmuje się rozładowaniem kolejek do najprostszych świadczeń onkologicznych, co do których NIE MA NAJMNIEJSZEJ WĄTPLIWOŚCI, że są to technologie WYJĄTKOWO opłacalne i po prostu ludziom potrzebne.

Przepraszam za tak długą wypowiedź, ale definitywnie pozbyłem się nadziei związanych z tą ekipą – ręce opadają!

Obyśmy zdrowi byli,

(źródło do mojej wiadomości – pw)

wykop.pl

Explore posts in the same categories: gospodarka, rząd, zdrowie

Tags: , , , , , , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

2 Comments on “Czym nie jest koszyk, czyli socjalistycznej utopii ciąg dalszy”

  1. Guliwer Says:

    Drogi autorze, zapomniałeś chyba o ś.p. Franciszce Cegielskiej, też zresztą przez środowisko lekarskie znienawidzonej.

  2. Polar Wombat Says:

    Zgoda, ś.p. “Żelazna Franka” była pierwszym nie-lekarzem na stanowisku MZ. Niestety, także zbyt krótko…


Comment: