Prasowej wojny o biopaliwa cd.
Z dużym zainteresowaniem obserwuję toczącą się na łamach prasy (przy czym w Polsce jest to zaledwie odległe echo kanonady odbywającej się na zachód od Odry) dyskusję o biopaliwach. Dzisiaj chciałbym przytoczyć tylko jeden artykuł, który pojawił się na witrynie Samaru, innym razem postaram się napisać o problemie biopaliw w krajowej legislacji.
Cały tekst, pochodzący z General Motors, można znaleźć pod tym adresem. Dotyka on wielu interesujących aspektów produkcji biopaliw, jednak ja chciałbym skupić się wyłącznie na zależności pomiędzy przemysłem a cenami żywności. Według Banku Światowego i FAO, w ciągu ostatnich 3 lat ceny żywności na świecie wzrosły średnio o 83%. Mówi się o “cichym tsunami”, które może przyczynić się do śmierci głodowej całych rzesz obywateli Trzeciego Świata. W mojej ocenie trwałymi zjawiskami, leżącymi u podstaw wzrostu cen żywności są przede wszystkim (patrz: Era of cheap food is over):
- Protekcjonizm. CAP oraz amerykańskie bariery celne, zmierzające do ochrony dochodów lokalnych rolników są kluczowym czynnikiem ograniczającym samoregulację rynku żywnościowego.
- Dynamika rozwoju gospodarczego krajów azjatyckich. Wraz z wzrostem dochodów ludności Chin i Indii, zmieniają się ich nawyki żywieniowe - Chińczycy nie tylko chcą jeść więcej, ale i włączają do diety elementy, o których wcześniej nie myśleli, np. argentyńską wołowinę czy mleko…
- Wreszcie, biopaliwa. Przemysł motoryzacyjny zaczął rywalizować z żołądkami o te same zasoby. Kto ma większe szanse?
Wracając zatem do artykułu na portalu Samaru, czytamy o faktach dotyczących punktu 3:
Według USDA (US Dept of Agriculture - pw), plantatorzy planują w tym roku obsadzenie kukurydzą 34,8 mln hektarów, a więc o 8% mniej niż w roku 2007. Wciąż jednak będzie to drugi co do wielkości areał tej uprawy od 1949 roku. Jeżeli średnia wydajność z hektara wyniesie 13,54 m3, producenci powinni wyprodukować w 2008 roku około 433 mln m3 kukurydzy. Będzie to drugi, co do wielkości zbiorów wynik w historii. USDA twierdzi również, że wiele z obszarów wcześniej obsiewanych kukurydzą jest teraz przeznaczanych pod uprawę soi, której areał będzie trzecim tak dużym w historii rolnictwa. (USDA; Narodowe Stowarzyszenie Producentów Kukurydzy - National Corn Growers Association)
Co z tego wynika? Przesłanie artykułu jest takie: konsumentom nie grozi, że rolnictwo zastąpi produkcję dla celów konsumpcyjnych produkcją dla przemysłu. Jest to jednak tylko hipoteza wysnuta na bazie empirycznych danych historycznych. Jaka część produkcji kukurydzy w ostatnich latach była przeznaczana na produkcję biopaliw?
Ceny samej kukurydzy w minimalnym stopniu wpływają na ceny żywności. Na każdego dolara wydanego na żywność przez amerykańskiego konsumenta zaledwie 19 centów przypada na koszt surowców. Pozostałe 81 centów to koszty robocizny, paliwa, transportu, opakowań i inne koszty pozarolnicze. (Informa Economics)
Krótko mówiąc - kukurydza w małym stopniu wpływa na koszyk inflacyjny. Bez znaczenia dla Warrena Buffeta, ale dla kogoś, dla kogo stanowi znaczną część budżetu, argument raczej chybiony.
W USA, roczny wzrost indeksu cen żywności od 1985 roku wynosi przeciętnie 2,96%. Inflacja cen produktów spożywczych była najwyższa w roku 1989, osiągając 5,84%, ale w roku 1992, dla odmiany, spadła do zaledwie 1,2%. Dla porównania, ogólny współczynnik wzrostu cen rok do roku w pierwszych trzech kwartałach 2007 roku wyniósł 3,4%. (Informa Economics)
Tzn. w okresie 22 lat, pomiędzy 1985 a 2007 r. średni wzrost cen żywności wynosił 2,96%. Statystyka to fantastyczne narzędzie zaciemniania rzeczywistości. Inflacja ogółem (czyli nie tylko ceny artykułów konsumpcyjnych, ale i dóbr inwestycyjnych) w 3 kwartałach 2007 r. wyniosła 3,4%, co biorąc pod uwagę spowolnienie gospodarki amerykańskiej i wyhamowanie produkcji budowlanej - nie jest tak mało. Niewątpliwie głównymi czynnikami ciągnącymi ją w górę były ceny żywności i paliw.
Coraz większe zapotrzebowanie na żywność na świecie wpływa także na wzrost cen żywności w Stanach Zjednoczonych. Wśród 34 najbardziej niestabilnych „żywnościowo” krajów świata, aż w 22 z nich średnia stopa wzrostu cen w latach 2004-2006 wyniosła od 5 do 16%. (Międzynarodowy Instytut Badawczy Polityki Żywnościowej - International Food Policy Research Institute)
Znaczy się, Afrykanie objadają Amerykanów. Bez komentarza.
Podczas produkcji etanolu uzyskiwane są wartościowe produkty uboczne. Na przykład ziarno podestylacyjne stanowi wysokoproteinową paszę dla zwierząt. Z jednego metra sześciennego kukurydzy uzyskuje się 232 kg (292 litry) etanolu i około 219 kg ziarna podestylacyjnego w różnej postaci. (Departament Rolnictwa stanu Iowa)
To miłe, że przy produkcji etanolu uzyskiwane są produkty uboczne - niewątpliwie wytłoki z kukurydzy można np. zgazować w celach energetycznych. Rzecz w tym, że nie da się tego zjeść, a mówimy o cenach żywności, a nie pasz. A wytwarzanie bioetanolu wymaga zużywania dużej ilości wody. Nie chciałbym się wypowiadać nt. bilansu energetycznego produkcji biopaliw (o czym mowa w innym paragrafie cytowanego tekstu), bo nie znam danych, ale biorąc pod uwagę energię włożoną w uprawę zbóż, może on być niejednoznaczny.
Dzięki ciągłemu rozwojowi technologii, w każdej kolejnej generacji upraw, plony kukurydzy rosną niemal dwukrotnie, dzięki czemu plantatorzy zyskują więcej upraw z coraz mniejszych areałów.
To świetnie. Gdy kończą się argumenty, należy napisać o rozwoju technologii, który przyniesie nam niewątpliwie wzrost plonów.
Nie jest tak, że jestem przeciwnikiem biopaliw - przeciwnie. Uważam, że to cenne uzupełnienie dla drożejących paliw kopalnych, pod warunkiem wszakże, że będą wytwarzane z surowców nie nadających się do jedzenia, bowiem w tym ostatnim przypadku w końcowym rozrachunku konflikt jest nie do uniknięcia. Np. w Japonii obecnie prowadzone są prace nad wytwarzaniem biopaliw z pewnego gatunku trawy, co nie tylko nie ogranicza bezpośrednio (pośrednio, może) podaży żywności, ale i umożliwiłoby wykorzystanie gruntów nienadających się do innych upraw. Wystarczy przejechać się latem przez środkową Polskę - rzepak, surowiec do produkcji estrów, choć niejadalny, wypiera pszenicę jeśli chodzi o areał upraw. Żółte kwiecie wygląda pięknie, istotnie, ale nie miejmy pretensji o to, że rosną ceny pieczywa.
Inną rzeczą jest PR: argumenty padające po obu stronach sporu są obliczone na emocjonalne oddziaływanie na opinię publiczną (co działa, biorąc pod uwagę aktywność organizacji ekologicznych), a nie merytoryczną dyskusję. Argumenty przytoczone powyżej opierają się na nie do końca sprawnej manipulacji faktami (jeśli komuś zależy na konsultacji argumentów przed ich upublicznieniem, zapraszam do kontaktu). Efektem skutecznej działalności lobbyingowej jest natomiast podpisany przez George’a Busha w grudniu the Energy Independence and Security Act, wprowadzający szereg ulg i ułatwień dla producentów biopaliw, a także cel wskaźnikowy, zakładający produkcję w 2022 r. 36 mld galonów biopaliw.
Tags: UE, gospodarka, USA, środowisko, inflacja, Bush, biopaliwa, żywność, protekcjonizm, energia, bioetanol, estry, motoryzacja
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.